Paparuchy kontra ryje

„Paparuchy kontra ryje. Celebryci made in Poland” to nieznane fakty z życia celebrytów. Te, o których wiedzą tylko ich fotografowie. Szyc, Foremniak, Kondrat, Przybylska, Adamczyk, Rosatti, Kot i wielu innych polskich celebrytów – poznajemy ich takich, jakich nigdy nie widzieliśmy, jakich nie znaliśmy. Paparazzi opowiadają o najważniejszych zdjęciach, o zachowaniach gwiazd, o ich porywczości, o śledzeniu celebrytów i samochodowych pościgach za najbardziej gorącymi nazwiskami mediów. To świat celebrytów widziany oczyma fotografów – paparazzi. Zdjęcia celebrytów uzupełniają reporterskie historie o ludziach z pierwszych stron gazet. Fotograf (w slangu paparazzi) to „paparuch”. Celebryta, któremu paparuch chce zrobić zdjęcie to "ryj”.

Fragment książki:
Pytam jednego z paparazzi o jego stosunek do osób, które fotografuje. W końcu poświęca im sporo czasu i energii. – Są mi obojętni – mówi. – Generalnie jest tak, że mam ich w dupie. Oni w najlepszym razie traktują mnie jak powietrze, w innych jak hienę, złodzieja, niemal przestępcę. Więc dlaczego ja mam się nimi przejmować? Kiedy idę do pracy, zakładam na twarz maskę. To robota. Polowanie. A kiedy wracam, zdejmuję ją i zajmuję się swoim życiem.

Ze wstępu:

Dwadzieścia lat temu nieistniejący już tygodnik o gwiazdach show biznesu opublikował zdjęcie Bogusława Lindy. Zdjęcie w domowych pantoflach. Wcześniej nikt nie fotografował w taki sposób gwiazd. Postanowiłem odnaleźć autora zdjęcia. Spotkaliśmy się. Opowiedział jak powstało. Opowiedział też o innych zdjęciach paparazzi z tamtego czasu. Pomyślałem, że to dobra okazja, by opisać, jak powstawały zdjęcia paparazzi, kim są ich autorzy. Opisać samych celebrytów, ich zachowania, nerwowe reakcje na robione często z ukrycia zdjęcia. Pokazać też, być może smutną, ale jednak prawdę, przed którą same gwiazdy show biznesu starają się uciekać: bez paparazzi, bez zainteresowania mediów, ich celebrycki świat prawdopodobnie by nie istniał. Tak powstała ta książka. Jej podstawą są rozmowy z paparazzi – byłymi, obecnymi. I z szefami agencji fotograficznych. Zdecydowana większość z kilkudziesięciu rozmówców zgodziła się na spotkanie pod warunkiem zachowania anonimowości. Tam, gdzie było to możliwe, konfrontowałem opowieści fotografów z relacjami fotografowanych przez nich celebrytów.